Tagi
- atmosferic black metal (1)
- black metal (21)
- black/doom (1)
- death metal (2)
- doom metal (2)
- gothic metal (11)
- grunge (1)
- hard rock (2)
- heavy metal (4)
- industrial metal (1)
- melodeath (1)
- melodic death metal (1)
- power metal (2)
- progressive rock (1)
- rock (2)
- symphonic black metal (3)
- thrash metal (1)
Immigrant Song
Led Zeppelin – Immigrant Song
Tym razem na chwilę nie będzie ciężkich utworów. Ostatnio oglądałem program z setką najgłośniejszych rockowych pieśni na MTV Rocks i ten utwór bardzo wpadł mi w ucho.
In Abhorrence Dementia
Limbonic Art – In Abhorrence Dementia
Utwór tytułowy z drugiej płyty tego zespołu. Równie dobry jak cała płyta.
At Tragic Heights
Moonspell – At Tragic Heights
Poszukiwania mrocznych brzmień zaprowadziły mnie znów w bezkresne zasoby serwisu spod nazwy zaczynającej się na literę Y, a kończącej się na literę E. Natrafiłem tam na jeden z teledysków grupy Moonspell. Przyznam szczerze, że wiele razy obiła mi się o uszy nazwa tego zespołu, jednak w zasadzie na tym się ta styczność kończyła. Przesłuchanie owego teledysku jednak zmieniło moje spojrzenie na ten zespół i tak zacząłem w tym serwisie szukać pozostałych utworów.
“Night Eternal” to bardzo ciekawy zbiór utworów osadzonych w pograniczu takich gatunków jak gothic, doom metal z bardzo wyraźnym wpływem blacku – dla mnie wybornie. Już sam pierwszy utwór (będący także tytułem niniejszego wpisu) atakuje nas energią i wprowadzają kilmat grozy i niepokoju.
Po dwóch kolejnych utworach czas na lżejszy “Scorpion Flower”, moim zdaniem zupełnie oderwanym od pozostałej części albumu i nieco zbyt łagodnym jak dla mnie. Po chwili uspokojenia wkracza potężny hymn “Moon in Mercury” – jeden z najcięższych utworów na płycie. Dalej jest kolejny utwór utrzymany w konwencji pierwszej trójki, a dalej pojawia się też druga lżejsza kompozycja “Dreamless (Lucifer And Lilith)”. Album zamyka “First Light” – kolejny trzymający w napięciu utwór rozwiązujący akcję, ale wciąż przypominający, że to jeszcze nie koniec całej historii.
Ogólnie rzecz biorąc, “Night Eternal” jest dość konserwatywna, jeszcze gotycka, jednak z wyraźnym wpływem black metalu, co najbardziej rzuca się w uszy zwłaszcza do połowy krążka. Ubolewam nad tym faktem, bo wyszło kapitalnie, ale z drugiej strony, z całym szacunkiem i nie umniejszając wagi pozostałym utworom, to jednak obraz całości obniżają utwory “Scorpion Flower” oraz “Dreamless (Lucifer And Lilith)”. Być może mój osąd jest niczym nie podparty, a wszystko rozbija się o gusta i guściki – kto wie. Krążek rozpoczyna się wprost genialnie, jednak pojawienie się tychże delikatniejszych utworów nieco studził mój entuzjazm.
Czego by tu jednak nie mówić, to mamy tu kawał dobrej muzyki i nie ma co tu się spierać. Część płyty zadowoli obóz entuzjastów blacku, a część gotyku.
Moonspell – “Night Eternal”
LP, Inferno Studios / Antfarm Studios
2008
1. At Tragic Heights - 06:51
2. Night Eternal - 04:09
3. Shadow Sun - 04:24
4. Scorpion Flower - 04:33
5. Moon in Mercury - 04:22
6. Hers is the Twilight - 04:53
7. Dreamless (Lucifer and Lilith) - 05:16
8. Spring of Rage - 04:04
9. First Light - 05:43
Moja ocena:
Album: “Night Eternal”: 7/10
Utwór: “At Tragic Heights”: 9/10
Amberian Dawn
Przyznam, że od ostatniego wpisu trochę straciłem wenę i chęć pisania na video blogu jakiś strasznie długich elaboratów, dlatego dzisiaj będzie raczej krótko.
Amberian Dawn - Field Of Serpents
Amberian Dawn to fiński zespół, który można zaliczyć do gatunku gothic/opera/power metal. Jest to też kolejny zespół z krwistoognistą wokalistką, którą w teledyskach widzimy w zasadzie najdłużej.
Wizerunkowo jest zresztą podobnie jak w przypadku sporej rzeszy zespołów gothic metalowych. Wokalistka posługuje się mocnym sopranem lirycznym, ale żeby było jeszcze bardziej bajecznie, to nałożone zostały dodatkowe ścieżki - zatem cały czas słyszymy chórek, co może przez dłuższy czas trochę nużyć.
Może dla mnie ten zespół jakimś wielkim odkryciem nie będzie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaprezentować ze dwa utwory.
Amberian Dawn - Arctica
Metal Christmas
Jak co roku, gdy za parę dni Boże Narodzenie, zaczyna się klasyczna mordenga dyskografią wszelakich utworów znanych artystów, będąca kolejną wariacją wcześniej wydanych utworów, w których choć raz pada słowo "Christmas", "Tree", czy "Winter".
Średnio przepadam za stukrotnym powtarzaniem w kółko "Last Christmas" i " All I Want for Christmas Is You". Szczerze mówiąc już parę lat temu obrzydło mi to wszystko i stwierdziłem, że lepiej jest poszukać czegoś alternatywnego.
W niniejszej notce zamieszczam kilka propozycji muzycznych na nadchodzące święta.
Erlösung - Slay Ride (Jingle Bells Black Metal Christmas)
Erlösung - Carol of The Bells
Venom - Black Xmas
We Wish You A Merry Xmas (Metal Xmas)
Trans-Siberian Orchestra - Christmas Canon Rock
i bonus na koniec:
Dark Funeral- The Arrival of Satan's Empire(Radio Disney Version)
by Andy Rehfeldt
Krieg świąt życzę.
A Moment of Clarity
Satyricon – A Moment of Clarity
Dużo czasu minęło od wydania płyty “Nemesis Divina” uchodzącej za jedno z najdoskonalszych dzieł black metalu, a Satyricon dopiero w 1999r. wydaje nowy krążek. Czy jest ono warte tej przerwy? Jak najbardziej.
“Rebel Extravaganza” od pierwszych sekund zaskakuje nas brudnym i agresywnym brzmieniem. Nie znajdziemy tu krzty słodyczy, jaką w tym czasie prezentowały takie zespoły jak “Dimmu Borgir”, czy “Cradle of Filth”. Zamiast hymnów z rodzaju “Morther North”, są tu mniej “wchodzące w ucho” dźwięki, niezakłócone żadnymi niepotrzebnymi słodkościami.
Już samo wydanie tej płyty, gdy na fali wznoszącej był symfoniczny black metal, można uznać jako swoisty sprzeciw, bunt. Warto zauważyć, że nastrój budują same gitary. By ciary przeszły po plecach, nie trzeba dodawać jakichś organków, tylko jedna gitara – jak w “End of Journey”, czy w Rhapsody in Filth”; dla mnie genialne.
Ci, którzy od dawna oczekiwali albumu – dzikiego, brudnego, bezkompromisowego, a przy tym będącego przeciwieństwem fali mdłej słodyczy, zwanej symfonicznym black metalem, będą zachwyceni. Niezadowoleni mogą się poczuć miłośnicy Satyricon z “Nemesis Divina”; na jej następczyni próżno szukać brzmień z poprzednich jego dokonań. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu wyróżniających się pozycji. Otóż są między nimi: “Havoc Vulture”, “A Moment of Clarity” i rzecz jasna pełne agresji “The Scorn Torrent”. W tym samym utworze można wyłapać zwiastun zmian, jakie czekają na słuchaczy w następnym krążku tego zespołu.
I w tym miejscu ubolewam nad faktem, że oblicze Satyricona z “Rebel..” pojawia się jeszcze tylko na “Volcano” i to już w zdecydowanie mniejszym stopniu. Można mieć żal do muzyków, że obrali inną drogę i z czasem utracili swój pazur, na rzecz, w zasadzie, pustej przebojowości i powielania schematów, które można dostrzegać na kolejnych krążkach tego zespołu.
Niemniej jednak, jeśli chodzi o “Rebel Extravaganza”, to z mej strony wędruje silna dziewiątka.
Satyricon – “Rebel Extravaganza”
LP, Moonfog Productions / Nuclear Blast Records / Mystic Production
1999
1. Tied in Bronze Chains
2. Flithgrinder
3. Rhapsody in Flith
4. Havoc Vulture
5. Prime Evil Renaissance
6. Supersonic Journey
7. End of Journey
8. A Moment of Clarity
9. Down South Up North
10. The Scorn Torrent
Moja ocena:
Album: “Rebel Extravaganza”: 9,7/10
Utwór: “A Moment of Clarity”: 9/10